Nie znam Cię. Nie wiem kim jesteś.

Jednak czytasz ten artykuł . Może zainteresowała Cię nauka nowego egzotycznego języka, po prostu, dla zabawy. Być może dostrzegłeś możliwości w dynamicznym rozwoju chińskiego rynku. Może planujesz wyjechać do tego kraju studiować albo robić biznes. Być może pasja do japońskiej kultury przerodziła się w zainteresowanie Azją (w tym Chinami) w ogóle. Może zapoznałeś się wstępnie z językiem, ale boisz się, że nie dasz rady. Nie znam twoich powodów i obaw (jeżeli chcesz, możemy o tym porozmawiać tutaj). Chciałbym jednak żebyś po przeczytaniu tego artykułu, zyskał szerszą perspektywę na ten język.

Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęskę w każdej walce. Kto nie zna wroga, ale zna siebie, czasem odniesie zwycięstwo, a innym razem zostanie pokonany. Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach” Sun Zi

Poznajmy więc wroga.

Dlaczego chiński budzi podziw?

Znajomość języka chińskiego, podobnie jak znajomość innych języków niewątpliwie zapewnia szereg korzyści. O tym jaki konkretnie ma wpływ nauka języka obcego na mózg i funkcjonowanie w ogóle i dlaczego warto, możesz przeczytać w innym artykule. Posługiwanie się chińskim jednak daje coś co określam terminem „street credit“. To, że Chińczycy docenią chociażby najprostsze chińskie słowo, nie ulega wątpliwości. Kilka prostych, logicznie sformułowanych zdań, skutkuje natychmiastowym zaskoczeniem. Jednak również na osobach zupełnie niezaznajomionych z tym językiem, informacja o nauce chińskiego, wywiera podobny efekt. Ten „prestiż” ma również odzwierciedlenie w danych, świadczących o zainteresowaniu kierunkiem. W 2019 r. najwięcej kandydatów na jedno miejsce na Uniwersytecie Warszawskim, zanotowano przy takich kierunkach jak: orientalistyka – japonistyka (26 osób), orientalistyka – sinologia (19 osób), chemia medyczna (16 osób), psychologia (14 osób) oraz filologia angielska – English studies (12 osób).

Foreign Service Institute (FSI), komórka Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych zajmująca się m.in. badaniem języków, podzieliła języki w 5 kategorii.

Chiński znalazł się w piątej, najtrudniejszej grupie, obok japońskiego i koreańskiego.

(język polski w czwartej!)

Co stanowi wyzwanie?

Co więc stanowi wyzwanie przy nauce języka chińskiego? Różne narody mają nawet powiedzenia związane z tym językiem. W języku polskim istnieje powiedzenie: „Nie rozumiem co mówisz, czy mówisz po chińsku?”. Analogiczne stwierdzenie występuje w języku francuskim: „c’est du chinois“, co tłumaczy się jako: „To chiński/e”. Ma to oznaczać, że jest to niemożliwe do zrozumienia.

Angielski alfabet ma 26 liter,
Polski 32.
A chiński zero.
Chiński ma gąszcz znaków.
47 tysięcy znaków (47,035 wg słownika Kangxi)

Często podaje się jako przeciwwagę do ogromnej ilości znaków, stwierdzenie że co prawda jest prawie 50 tysięcy znaków, ale do codziennej komunikacji, czytania gazet oraz artykułów, wystarcza od 2-5 tysięcy znaków (badania wskazują, że od 3,5 tysiąca znaków jest używane przez 90% prasy). Pozytywną informacją jest to, że oczywiście 50 000 to liczba absurdalna i szalenie trudna do opanowania. Uzyskana ona zostaje przez zsumowanie możliwych wariantów znaków, zaawansowanego języka literackiego, zmian znaczenia na przestrzeni wieków, odcieni kolorów oraz wszelkich subtelności świata zauważonych przez Chińczyków. Dla porówniania, język polski liczy sobie 140 tysięcy słów (wg. Wielkiego słownika ortograficznego PWN-odsyłam do pełnego wyjaśnienia).

Czy trzy tysiące znaków wystarcza?

Nie jestem pewien skąd przekonanie, że te dwa-trzy tysiące znaków wystarcza do codzienności i czytania gazet. Gazety, (zgaduję), pewnie w każdym języku, charakteryzują się bardzo specyficznym stylem pisania, gdzie liczy się zwięzłość i efektywność przekazu. Wystarczy spojrzeć na nagłówki, żeby zobaczyć, że czasem są w nich łamane zasady gramatyczne czy też logiczne. Co więcej „zrozumienie” nie polega na rozpoznawaniu większości znaków. Często zrozumienie kryje się w słowach, których zwyczajnie nie rozumiemy. Świetnie ujmuje to w swojej pracy David Moser. „Czytelnik widząc nagłówek: JACUZZIS FOUND EFFECTIVE IN TREATING PHLEBITIS, tj. Odkryto, że jacuzzi wpływa pozytywnie na leczenie phlebitis (ang. zapalenie żył), nie zrozumie jego sensu, jeżeli nie zna słów: jacuzzi oraz phlebitis.

Natomiast zgadzam się, że taka ilość wystarcza do codziennej komunikacji.

Wystarcza nawet mniej.

Dość szybko poradzisz sobie w podstawowych sytuacjach. Kupisz jedzenie, zapytasz o drogę.

Nawet jakbyś miał Z-E-R-O wiedzy w temacie chińskiego, wciąż mógłbyś to zrobić.

Money talk. Pieniądze mówią wszędzie. Google (czy też chińskie, Baidu) Maps wskażą Ci drogę.

Czy to jest esencją nauki języka? W takiej perspektywie odpowiedź na pytanie: „ile potrzebuję znaków, żeby się komunikować?” traci na znaczeniu. Po przejściu początkowego, trudnego i trochę zniechęcającego etapu nauki chińskiego, będziesz wciąż korzystał z tej podstawy, co pozwoli Ci rozwijać swój język w określonym kierunku, mniejszym nakładem energetycznym. Nie będzie Cię interesowało ile znaków posiadasz w swoim „arsenale” i kiedy zacząłeś się „komunikować”. Co to miałoby znaczyć? Jasne, to będą miłe momenty. Bardzo. Warto je docenić. Gdzie jest jednak granica „komunikacji”, „rozmowy”, wymiany myśli” i “codzienności”?

W języku nie chodzi o komunikację. Chodzi o kontakt.

1,4 mld.

Co piąta osoba na Świecie to Chińczyk.

Dlaczego tak trudno jest zapamiętać chiński?

Uważam, że podstawową trudnością w nauce tego języka, jest ilość informacji które trzeba przyswoić, żeby opanować jeden znak czy też słowo: znaczenie, pisanie oraz wymowę. Ilustruje to rysunek:

Znaczenie:

Świadomość, że taki znak istnieje. Przychodzi naturalnie wraz z nauką kolejnych znaków, czy też przebywaniem z językiem. Kolejne punkty wyróżnione pod „znaczenie” również przychodzą naturalnie. Celem grafiki było jednak analityczne przedstawienie wyzwań z jakimi trzeba się zmierzyć podczas nauki znaków.

Wymowa

Każdy znak zapisany jest jakąś sylabą wraz z określonym tonem. W chińskim wyrożniamy cztery tony (lub też pięć, zależnie od przyjętego kryterium). Niekiedy zdarza się, że dany znak może być czytany, kiedy występuje w złożeniu z innym określonym znakiem. Takie rozpoznanie przychodzi naturalnie podczas praktyki.

Pisanie

Nie jest tak istotne jak pozostałe wyżej. Kolejność kresek nie jest tak ważna jak rozpoznanie samego znaku. Forma tradycyjna dotyczy tych osób, które głównie zainteresowane są Tajwanem. Proporcja znaku jest istotna, ale przychodzi z czasem. Może być przydatna dla osób, które chcą się graficzne zajmować językiem chińskim.

Warto podkreślić jednak to co wspomniałem wyżej, że znaki używają tych samych lub podobnych elementów.

Realne spojrzenie na naukę chińskiego.

Odpowiedź na pytanie o trudność nauki chińskiego, to tak naprawdę odpowiedź na Twoje potrzeby związane z tym językiem.

Życiowo napędza mnie ciekawość. Interesuje mnie wgląd w język chiński, w precyzyjne terminy. Jestem ciekawy jak Chińczycy pojmują pewne sprawy i jak ubierają to w słowa. Nie muszę się z tym zgadzać, ale często są to „spostrzeżenia”, które coś wnoszą do mojego życia.

Więc, jeżeli masz takie podejście , to nauka chińskiego będzie obfitować w takie momenty. Chociażby chengyu (chińskie idiomy/przysłowia używane na co dzień).

Może być u Ciebie zupełnie inaczej. Chcesz się komunikować na prostym poziomie, załatwiać sprawy, postudiować, pozwiedzać kraj. Nie wiążesz przyszłości ściśle z dogłębnym zrozumieniem języka, ale chcesz spędzić trochę czasu w Chinach.

Powody mogą być różne. Może chcesz robić biznes.

A może być jeszcze inaczej, może chcesz trochę się poduczyć, pojechać i zobaczyć co się stanie?

Leniwa nauka języka chińskiego

  • Nie musisz umieć pisać znaków, wystarczy że zapamiętasz sylaby (pinyin) żeby wklepać to na smartfonie. Nie oszukujmy się. Pisanie na papierze, kartek czy listów jest fajne, ale czy teraz niezbędne? Kolejność kresek świadczy o wykształceniu i „klasie” językowej, tylko że nawet młodzi Chińczycy mają z tym problem. Warto zapisywać znaki podczas nauki, ponieważ wpływa to na ich zapamiętanie. Nawet egzamin na certyfikat HSK może zostać przeprowadzony komputerowo. Natomiast, jeżeli chcesz być, chociażby nauczycielem angielskiego, to miło widziane będzie jeżeli będziesz umiał zapisać pewne znaki na tablicy.
  • Nie musisz umieć do końca rozpoznawać znaków, bo prawdopodobnie telefon dobrze Ci podpowie. Jasne, musisz się orientować, ale bez stresu, dasz radę. Natomiast im więcej ich znasz, tym więcej i łatwiej jest je rozpoznać i przeczytać.

(jak wykorzystać technologię w nauce języka, nie tylko tej leniwej, przeczytasz w nadchodzącym artykule)

  • Nie musisz perfekcyjnie znać tonów. Nie jesteś Chińczykiem. Powiedz całe zdanie szybko, nikt się nie zorientuje. Żarty, żartami, ale serio. Są słowa, w których tony są istotnie ważne dla znaczenia, ale nie zawsze. Nie musi być perfecto. Tony są ważne, nawet bardzo, ponieważ chiński jest językiem tonalnym, ale nie rób z tego głównego stresu przy nauce tego języka.
  • Nie musisz znać tradycyjnych form. Kiedyś chińskie znaki były trudniejsze, później zostały uproszczone. Te trudniejsze dalej są używane głownie na Tajwanie. Jeżeli interesuje Cię Tajwan, to odpowiedź jest prosta.

Co jeszcze wspiera leniwą naukę chińskiego? (czytaj: co w chińskim jest proste?)

Połączeniem leniwej nauki chińskiego, naturalnie prowadzącej do co raz większej ciekawości, jest oczywiście wyjazd do Chin. Umysł zatopiony w środowisku przesiąka danym środowiskiem.

Byłoby bardzo cliché gdybył napisał, że jako AsianShip organizujemy stypendia i kursy. Czyli właśnie takie szanse.

Ale tak jest. Organizujemy. I nie piszę tak dlatego, ponieważ się tym zajmujemy jako firma.

(wyjaśnienie naszej oferty znajdziesz tutaj)

Myślę, że trudno jest podważyć pogląd, że najlepsze rezultaty w nauce języka daje przebywanie w danym kraju, aktywne uczestniczenie w kulturze, rozwiązywanie powstających problemów i zawiązywanie znajomości.